Poddałam się. Serwetkę ciepnęłam w kont.
Wytargałam z szafki milusińską zieloność.
Ku uciesze Kasi wrzuciłam na druty grubaśny Gerlach. Kolor iście wiosenny. Chusta zaś będzie w 100% zimowa. Jeżeli zima wróci, to wszystko będzie na Kasię. Zielona włóczka ,,patrzyła się na mnie codziennie". Zamknęłam ją w szafce i nie pomogło, bo myślałam
o niej intensywnie.
Zdecydowanie wolę dłubać na drutach. Szydełko???
Eeee tam szydełko.
Eeee tam szydełko.
Sorry serwetka, trochę sobie poczekasz.
A poniżej mój malutki urobek.