wtorek, 14 stycznia 2014

Ja naprawdę biegam

Co dzień walczę z sobą by iść biegać. Walczę, bo moje ciało 
i rozum jeszcze się buntują. Czekam, aż przyjdzie moment, że złapię tego bakcyla i nie będę mogła żyć bez biegania.  Koleżanka napisała mi, że u niej walka trwała miesiąc. I przyszedł spokój i już nie wyobraża sobie, by było inaczej.  W sobotę raniutko założyłam trampki i pobiegłam na boisko. I porażka, totalny brak mocy. Wróciłam do domu i zaczęłam szukać w internecie porad od "starych" biegaczy.  Radzili mi zrobić dzień przerwy. Troszkę odpocząć. Niedziela była takim dniem. Chociaż wieczorkiem czułam małego moralniaka, że sobie odpuszczam. Wczoraj (poniedziałek) bez problemu przebiegłam stałą trasę. Chyba zaczyna mi się udawać. A może Wy macie jakieś doświadczenia z bieganiem?  Help.


Ps.
Na drutach kolejny projekt. Pochwalę się jak skończę. 
Pozdrawiam pa.