czwartek, 20 listopada 2014

Smak endorfin

Ostatnimi czasy było tak, że buty do biegania notorycznie przegrywały z dzierganiem. Dzierganie : bieganie = 1 : 0

Dziś powiedziałam BASTA !

Trampołki na nogi i... truchtem pancernika zrobiłam ledwo 4 km. 
Kondycja - mniej niż zero. 
Zawieszenie ciężkie i bezczelnie telepie się na boki.
Łydki jak kamienie - spoko to się rozciągnie.

Suma sumarum, straszna lipa z mojego biegania. Trza się wziąć do roboty i trochę nad tym popracować. 
Dziś było ciężko, ale przyjemnie. W idealnej do biegania temperaturze (ok. 6 stopni) i w mżawce. Już zapomniałam jaką, to sprawia frajdę i wytacza ciężkie działa endorfin.



(odblaski zepsuły fotkę)

Dziś będę spać bardzo smacznie.

Dobrej nocy :)

Pozdrawiam 

Jola


PS. Przyłączam się do zabawy u Ani