Nareszcie przyszyłam guziki do Alutkowego sweterka. Ja
niestety tak mam, że całą robótkę machnę w kilka dni, lecz by pozszywać
wszystko w całość robótka leży i nabiera mocy urzędowej hłe hłe. Tak było ze
sweterkiem Ali. Skończyłam go prawie dwa tygodnie temu i biedaczek nie mógł
doczekać się guziczków. A że przy guzikach wybrzydzałam, to swoją
drogą....
W końcu znalazłam takie, które mi się spodobały.
Zostało jeszcze troszkę włóczki, więc wydziergałam do
kompletu czapeczkę. Lato minie jak z bacika strzelił i czapa będzie jak
znalazł.
Z tej włóczki dłubało się bardzo przyjemnie.
Poprzednia żółta była męką i masakrą. Nie miała nic wspólnego z moim przyjemnym
spędzaniem czasu na oczkach prawych i lewych.
Poniżej komplecik Ali.