poniedziałek, 11 listopada 2013

Jak ratowałam świat od zagłady

Niedaleko mojego domu jest sklep, który ma w logo czerwonego robala w czarne kropki. I w owym sklepie ukazały się w sprzedaży piękne storczyki. Masło maślane -  storczyki są piękne i już. Czy ktoś kiedyś widział brzydkiego? Mniejsza z tym. 
Jestem w tym sklepie codziennie i z dnia na dzień widziałam jak stroczyki marnieją. Po kilku dniach przeceniono je. Po następnych kilku dniach ponownie przeceniono. Wyglądały mizernie. Po bujnych kwiatach nie było już śladu - sterczały gołe badyle. A liście wyglądały jak ścierki. Nawet zwięrząt bym nimi nie nakarmiła. 
I wiecie co? Za groszowe pieniądze stałam się posiadaczką takiego kwiata. Przygarnęłam zdechlaka pod mój dach i postanowiłam dać mu szansę.  Dostał nową ziemię, osobiste miejsce na parapecie 
i odstałą wodę. Podobno z kwiatami trzeba rozmawiać. No więc nawijałam do niego jak ta goopia:
- weź się w garść kochany, bo jak nie to Cię wypierdzielę.
 Zabiegi pielęgnacyjne i siła persfazji przyniosły skutek. Ja i mój storczyk odnieśliśmy skukces. Już zawsze będziemy razem (bleeee, ale to przaśne hi hi hi).
Poniżej zdjęcie, ale nie wspólne :)







KONIEC