Walczyłam dzielnie syropkami, czosnkiem i ziółkami. Wszystko pomagało, ale po kilku dniach znów było źle. Taka huśtawka lepszego i gorszego samopoczucia trwała od stycznia. Niestety poległam i obecnie wcinam antybiotyk. Teraz mała chemiczna pigułka walczy z choróbskiem za mnie. Czuję się lepiej i świat przejaśniał. Zaczynam słyszeć, czuć smaki i zapachy. Nie jestem już jak kapeć. Myślę, że sąsiedzi będą wdzięczni iż nie słyszą odwiecznie kaszlącej sąsiadki ;)
Dziś miałam ochotę na coś pysznego i prostego więc zaserwowałam moim panom "ruskie naleśniki". Pierwszy raz jadłam owe naleśniki w knajpce w rynku, do której zaprosiła mnie siostrzyczka. Ona zawsze wie gdzie dają dobre żarełko. Naleśnik był pycha i rozłożył mnie na łopatki. Przepis można również znaleźć w internecie.
A więc. Należy usmażyć naleśniki:
Przyrządzić farsz taki sam jak na pierogi ruskie:
Naleśniki zawijać z farszem. Ja robię tzw. "koperty",
które podsmażam na patelni
Teraz już tyko naleśniczka na talerzyk. Na wierzch koniecznie gęsta kwaśna
śmietana i smażona cebulka
Jest pysznie. Cholesterol skacze po talerzu, ale co tam.
Dziś w moim domu kaloryczna rozpusta :)
Serdecznie witam wszystkich nowych obserwujących.
Gorąco pozdrawiam :)