sobota, 10 maja 2014

Inspiracja, której mi brak

Dostałam w podarku od mojej znajomej takiego o to filcowego kwiata:


(kliknij w zdjęcie)


Kasztany położyłam, by mniej więcej określić wielkość kwiatów.






Od razu w mojej głowie zaczęły powstawać projekty jakiegoś dzierganego cosia, którego zwieńczeniem będzie owy kwiat. Pomysłów początkowo było bez liku: na kardigan, na szal, na mały sweterek, a wisienką na torcie KWIAT!

Im dłużej kombinowałam, tym większa powstawała w mojej głowie ciemnota i zamęt. Co robić? Kwiatek śliczny i nie zawaham się go wykorzystać, ale jednocześnie chcę, żeby ciuch z kwiatem współgrał, żeby było ze smakiem i bez tandety.  Jak go wkomponować w moje dziergadło, żeby zdobił, a nie szpecił. 
W kwestii projektowania ubrań cienias ze mnie okropny. I tak sobie dumam...
odpowiedź zapewne przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie, przy myciu garów, albo przy obieraniu ziemniaków. 

A znajoma, o której wcześniej wspomniałam zajmuje się filcowaniem wełenki. Jej dłonie tworzą prawdziwe cuda. Zajrzyjcie do niej tutaj.





Życzę Wam miłego i ciepłego weekendu, 

a ja dziś lecę na spotkanie robótkomaniaczek do e-dziewiarki.

Pozdrawiam Jola