środa, 28 sierpnia 2013

Oliwkowa piękność

Kiedyś moja mama stwierdziła, że może dla mnie zrobić jakąś serwetkę na szydełku, bo ma czas i w ogóle coś by podziabała. Ja długo się nie zastanawiając kupiłam oliwkowy kordonek i złożyłam zamówienie na duuuużą serwetę na ławę. Niestety nigdzie nie mogłyśmy znaleźć schematu na dużą owalną i mocno dziurawą. Nie chciałam gęstej. Zależało mi właśnie na takiej rzadziźnie. Znalazłyśmy fajny pomysł, ale na okrągłą. Decyzja zapadła 
i serweta robiła się okrągła.  Jak twierdzi mama początek był całkiem przyjemny, bo okrążenia małe i robótki szybko przybywało. Potem gdy serweta nabrała już rozmiarów zauważyłam widoczne znużenie u dziewiarki. Kiedyś nawet rzekła: "wiesz jedno krążenie zajmuje mi pół filmu". Cwana, machnęła jeden dystans i jeszcze  okiem  na film spozierała.


Dziś serweta zawisła na mej ławie. 

Pięknie prezentuje się na podrabianym mahoniu. 

Śliczna. 

Zobaczcie sami.




 Położyłam butelkę, by orientacyjnie pokazać wielkość serwety







Z serwety zostało jeszcze ciut kordonka to wymyśliłam  sobie podkładki pod kubeczek. Powstało kilka prototypów, ale wybrzydzałam okropnie. A to za duże dziury, albo za małe dziury 
i w ogóle chcę mniejsze. Dobrze, że dziewiarka cierpliwie znosiła moje marudzenie i nie pieprzła szydełkiem w kąt. 

A o to efekt: