niedziela, 17 lipca 2016

I po urlopie...
W tym roku było jakoś inaczej. 
Baaardzo potrzebowałam odmóżdżenia, przewietrzenia szarych komórek, nabrania dystansu do tego, na co nie mam wpływu i naładowania baterii. Wyłączyłam wirtualny świat i ograniczyłam wszelkie kontakty do minimum.
Pogoda była do bani, ale nam to nie przeszkadzało, bo mieliśmy rowery - wystarczy. Nie raz deszcz zlał nas do samych majtek i wiecie co? Podobało mi się.
Spędziliśmy też dwa dni nad jeziorem u naszych bliskich znajomych (Ewcia i Darek dzięki :) ). 
Odpoczęłam, a pewną trudną decyzję, którą chciałam podjąć odłożyłam na jakiś czas.
Coś tam wydziergałam, coś tam poczytałam. Poniżej fotorelacja.


















Pozdrawiam

Jola