niedziela, 6 grudnia 2015

Całe morze oczek prawych i lewych, nad którymi nie raz, nie dwa klęłam okropnie. Wykończyłam swetrzycho z którego jestem bardzo dumna. On wykończył również mnie. Zaczęłam go równo rok temu w listopadzie. Matoliłam się z nim strasznie długo i tu ślę ukłony do dziewiarek, które dziergają kilka swetrów rocznie. 
Swetrzycho jest duże, bo nosiciel to konkretny chłop - mój serdeczny kolega. Życzeniem było: 100% wełny w kolorze ecru 
i koniecznie warkocze (spiralki).
Zużyłam 22 motki włóczki Karisma Drops, a dziergałam od góry bezszwowo  na drutach KP 3.75

Przy użyciu smarkfona, balkonu i odrobiny dziennego światła pstryknęłam poglądową fotkę. Modelem jest mój pierworodny, który utonął w swetrze.








Pozdrawiam

Jola