sobota, 9 sierpnia 2014

Alutkowy sweterek i wspomnienia o wariatach.

Od mojego urlopu  mija drugi tydzień, a ja nadal nie mogę się odmulić. Może przez upały jestem taka zakręcona. Chociaż lubię ciepełko, bo z natury jestem zmarzluchem i mam wiecznie lodowate stopy, to ostatnio aura przesadziła. 

Melduję, że skończyłam Alutkowy sweterek:













Przeczytałam "Romans na receptę" Moniki Szwaji. Przyjemna lekka i śmieszna opowieść, którą jeszcze obleciałam bycząc się na plaży. Sam tytuł jest bardzo wymowny więc nie będę się tu rozwijać zanadto.






Przeczytałam jednym tchem "Pogrzebany" Jamesa Petera.  Zaczęłam czytać w autobusie jak wracałam z pracy i już nie mogłam się od niej oderwać i skończyłam w nocy. Książka bardzo wciąga i również w tym przypadku tytuł jest bardzo wymowny.




Obecnie czytam "Romans z trupem w tle" Ewy Stec. Od pierwszych stron chichram się okropnie czym wzbudzam zainteresowanie współtowarzyszy podróży wrocławskim MPK.







Nigdy o tym nie pisałam, że .... jak by tu zacząć... hmm. No nie wiem co takiego w sobie mam, że przyciągam wariatów (to zdanie nie dotyczy moich znajomych i rodziny). Moja koleżanka ma podobny problem, ale ona notorycznie jest zaczepiana i podrywana przez pijaków (he he). 
Ostatnio jadąc miejskim autobusem zauważyłam wolne miejsce przy, którym stała pani w wieku ok 60 lat. Myślę sobie, że skoro starsza pani stoi, to ja nie będę się pchać. Jednak moja podróż trwała z jednego końca Wrocławia na drugi i skapitulowałm. Podeszłam i grzecznie pytam starszą panią czy będzie siadać. Pani na mnie spojrzała i nic. Nawet z wyrazu twarzy nic nie mogłam odczytać. Więc pytam jeszcze raz ciut głośniej (może nie słyszy) czy będzie siadać. Jakoś w środku miałam poczucie winy, że pcham się do siadania, ale nogi właziły mi już w d....ę i marzyłam o tym, żeby sobie wreszcie klapnąć.
Po moim ponownym zapytaniu starsza pani na mnie ponownie spojrzała i totalnie bez emocji rzekła:
- przecie widze, że miejsce je wolne, to czego sie gupio pyta ! (błędy zamierzone)
Zamurowało mnie, a mój przeuroczy uśmiech znikł z twarzy. Rozsiadłam się na całego i myślę sobie, że w sumie to dawno już nie spotkałam jakiegoś wariata. Mam zaległości.
Takich spotkań z wariatami mam trochę w mojej pamięci 
i przytoczę może jeszcze jedno. 
Dawno, dawno temu gdy byłam jeszcze urodziwą panienką, bez nadwagi, bez zmarszczek z blond włosami do pasa ... to  musiało być baaardzo dawno. Szłam sobie chodnikiem i z naprzeciwka jechał na rowerze pan. Miał może ze 40 lat, sportowy strój 
i wyglądał całkiem zwyczajnie. Chodnik był wąski i oboje zwolniliśmy by się minąć. I przy tym mijaniu owy pan spojrzał na mnie i powiedział:
- ale ty jesteś brzydka !
- !
Ja już tak mam, że jak mnie coś zaskoczy, to nie wyduszę z siebie słowa. Zaczęłam się śmiać i tak śmieję się do dziś. Może pan wariat miał ciężki dzień, może mu się błotnik telepał, a może nie zażył pigułek. Nie wiem, ale ubawił mnie bardzo. Na szczęście mam do siebie dystans i na wesoło wspominam tego nieostatniego wariata w moim życiu.
Idę za ciosem, bo przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja. Kiedyś tam jadę sobie tramwajem, obok mnie pani z dzieckiem 
w wózku. Tramwaj zatrzymał się na przystanku i owa pani nerwowo rozgląda się szukając pomocnika do  wyniesieniu wózka. W zasięgu wzroku tej pani byłam ja z siatami pełnymi zakupów 
i trzech panów z "wolnymi rękami". Dla mnie było oczywiste, że któryś z panów pomoże kobiecie. Pani miotała się i  rozglądała, 
a chętnych brak. Sama nikogo nie poprosiła. Wzięła wózek pod pachę, wytoczyła się z tramwaju i patrząc na mnie rzekła:
- stoi torba jedna i nie pomoże 
W tym wypadku zamurowanie mnie nie dopadło i odpowiedziałam babie, że sama jest torba.
Pisząc to znowu się śmieję. 
Jak ja to robię? Nie wiem, ale z pewnością przyciągam wariatów. 

Mam nadzieję, że się pośmialiście. Pozdrawiam serdecznie, a jak spotkacie wariata, to znaczy, że gdzieś niedaleko jestem ja :)


A na koniec focia z moją osobą. Jak widać na załączonym obrazku odpuściłam sobie prostowanie włosów. Ile razy wyprostuję te diabelskie pióra, to nie zdążę dojechać do pracy i na głowie mam fale + pierze. Czy one nie mogą być po prostu kręcone, albo zupełnie proste. Trudno. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Wybaczcie mi ten wywalony jęzor, ale nie mogłam się powstrzymać.







Pozdrawiam cieplutko, tak po wrocławsku 
czyli jakieś 31 stopni ;)


Paaaa


9 komentarzy:

  1. Jak ja bym chciała mieć kręcone włosy. Moje są sztywne i proste jak drut. Nic z nimi nie zrobisz. Żel mi starcza na wyjście, a potem żyją sobie własnym życiem. Upały dokuczają mi bardzo, ale mam nadzieje do jutra, potem wybywam zdobywać szczyty.
    A z wariatami żyje się wesoło. Każdy z nas jest inny, ale bez przesady. Kiedy miałam 25 lat i pracowałam w sklepiku, klientem moim był pan l.69, który mi się oświadczył. W ogóle faceci po 40 zapraszali mnie ciągle na kawę. Oczywiście nie chodziłam. Jeden, taki lekko ułomny, przynosił mi kwiaty, a inny klient chciał mnie pobić wielkim parasolem. A wszystko to przez moją komunikatywność. Gadam w parku o psie z facetem, a ten się pyta, czy pójdę z nim na drinka, a jest brzydki, gruby i nieciekawy intelektualnie, no i mam męża. Odpowiedziałam mu, że nie ma takiej opcji i że nie piję alkoholu. Takie sytuacje starałam się zawsze obracać w żart.
    A oni chyba maja nas za całkiem głupiutkie.
    Sytuacji można mnożyć i mnożyć. Ale wiesz, co, z facetami łatwiej jest mi żartować, kobiety są wredniejsze, zawzięte i zazdrosne.

    No ale sweterek jest boski. Ma śliczne kolorki. Alutka się ucieszy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdyby moje włosy były proste lub zwyczajnie się kręciły, to nie narzekałabym. A mam na głowie "coś" takiego jak bym dopiero wstała z łóżka. Twoje spotkania trzeciego stopnia też śmieszą i to jak! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny języczek. A włosy jak to włosy nigdy nie ma się takich jakie by się chciało. U mnie proste a w wilgoci zakręcają się świrki przy czole i też do d.uszy.
    Moja poprzednia kierowniczka miała takie "szczęście do zwariowanych sytuacji" zawsze jej się coś dziwnego przydarzało. Przekonałam się o tym na delegacji w Bydgoszczy, kiedy po zakwaterowaniu w hotelu, zanim zdążyłyśmy się rozpakować, ktoś zapukał. Po otwarciu drzwi naszym oczom ukazał się "przystojniak" około 40 w bokserkach nieco podchmielony i zapytał czy jesteśmy może z Warszawy, czy mamy otwieracz i czy przyłączymy się do imprezki.
    Ja niestety nie mam takich zdolności ;) Czasami żałuję.
    Pozdrawiam
    D

    OdpowiedzUsuń
  4. sweterek Śliczny anegdoty super.
    pozdrawiam wakacyjnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Uśmiałam się szczerze i nawet głośno, aż Małżonek zapytał się z czego:) Miałam kiedyś bardzo podobną sytuację do Twojej, dawno , dawno temu jakieś 12 kg temu, podszedł do mnie kolega, już z daleka wiedziałam , że chce mi coś ważnego powiedzieć, zatrzymał się, popatrzył mi w oczy i szepnął " Ale ty jesteś brzyyydka" Wcięło mnie jak Bolka w trampki i do dzisiaj ilekroć sobie to przypomnę , to mnie śmiech bierze, ot taka mała lekcja pokory:) A włosami się nie przejmuj, wiatr je śmiga, morska bryza je otula, to się "falują" , mam podobnie, też nie loki, nie proste , tylko fale:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Miłej niedzieli życzę.Sweterek w ślicznych kolorach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczniusi - guziczki bardzo ozdobne. Ogólnie super.
    Tę Szwaję czytałam - była fajna. Sporo jej książek czytałam, ale gdzieś w końcu po trzeciej części "Klubu mało używanych dziewic", które były świetne mi się przyjadła.

    Jednym słowem panowie górą......oni nie muszą nic.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha ha ha ha ha ha ha cała Ty.
    Ja mam to szczęście, że wariaci omijają mnie wielkim łukiem, dlatego, że sama jestem wariatem hi hi
    Swetyr jest wery gut.

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz super poczucie humoru , mi kiedyś pewien wykształcony pan powiedział [ rodzina , daleka ] ale zawsze takie słowa ...........ależ postarzałaś D....u , a w odpowiedzi usłyszał , a ty z idiociałeś , jesteśmy kwita , pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń