niedziela, 12 maja 2013

Chusta, kwiatek i salceson

Mam takiego kwiatuszka, którego dostałam od mamy. Kwitnie  przepięknie i wydziela zapach podobny do zapachu lilii. Czyli niektórym może zrobić się niedobrze. Moja mama ma takiego samego i u niej ani jednego kwiatuszka. A to dziwne, bo jej kwiaty zawsze są bujne i zielone. U mnie wytrzymują
 kaktusy, a i to nie zawsze. Zgodnie stwierdziłyśmy, że jej kwiatek to samiec ,
 a u mnie jest samica. Dlatego moja hoja kwitnie jak opętana. 










Zielona chusta skończona. Zblokowałam i teraz kombinuję, by na zdjęciu wyszła elegancko. To nie takie proste, bo ściana zielona, chusta zielona i kwiatek nad chustą zielony... no beznadzieja. Wyobraźcie sobie inny kolor ściany hmmm?  
 Ooooo od razu inaczej ;)









I na koniec upiekłam na niedzielny deser ciasto o nazwie salceson. Nazwa chyba wzięła się z wyglądu ciasta, bo na pewno nie ze smaku.
Pachnie nęcąco i kusi okropnie.







Przepis  na  ciasto  SALCESON:

- kostka margaryny
- 3 szkl. mąki
- 1 szkl. cukru
- 3 jaja
- 2 łyżki kakao
- 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- 2-3 łyżki śmietany
- łyżka cynamonu
- 1 mały cukier waniliowy
- 1 kilo jabłek

Z jabłek usunąć gniazda nasienne i pokroić w kostkę ok. 2x2cm.
W dużej misce (naprawdę dużej) usiekać margarynę z mąką, cukrem i cukrem waniliowym. Powinna powstać kruszonka. Oddzielić białka od żółtek. Białka ubić na pianę. Do kruszonki dodać żółtka, śmietanę, kakao, cynamon, sodę, ubite białka i jabłka. Zamieszać ręką delikatnie i nie za długo. 
Piec w temp. 180 stopni 50-60 minut.


Miłej i słodkiej niedzieli :)
Pozdrawiam