piątek, 26 września 2014

Chusta Rainbow

Bardzo przyjemnie dziergało się taką kolorowość. Właśnie ze względu na tęczową paletę barw włóczki, nie wkomponowałam żadnych ażurowych dziurek. Chustę wykonałam gładko, żeby nie przedobrzyć. Myślę, że będzie idealna dla szalonej nastolatki, 
a może nie tylko...


 Chusta ma wymiary 130cm x 180cm.

sprzedana

jolca3@wp.pl


Oczywiście  zdjęcia ciut przekłamują kolory.  
Te najprawdziwsze są na fotce nr 2 i 3.


                     1.(kliknij w zdjęcie)

 2.

 3.








Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie bardzo miłe komentarze.

Pozdrawiam

Jola






sobota, 20 września 2014

Łaszki Ali

W moim dłubaniu na drutach przychodzi taki moment, że poprostu mi się przelewa. Mam dość. Gdy pomyślę o kolejnej chuście, dopadają mnie słabości i odczuwam silny chustowstręt. Wówczas przerzucam się na mniejsze, dziecięce i mega kolorowe łaszki. Taka terapia jest bardzo dobra, bo odreagowuję, a w efekcie końcowym widzę szczęśliwą buźkę dziecka. A dzieci są szczere mówią to co myślą. Poniżej modelka, która jest właścicielką wszystkich ciuszków dzierganych w trakcie mojego leczenia chustowstrętu. Najczęściej taki ciuszek "wychodzi" spontanicznie, już, natychmiast, teraz, bez chwili zwłoki. I powstaje małe coś. A małe jest piękne :)



Myślałam, że sweterek będzie na wyrost, a wyszedł na styk.
 Zapomniałam, że dzieci rosną :)




Czapka jest git :)


Zdjęcia zrobione telefonem, 
ale i tak wyraźnie widać te radosne oczęta.


Teraz mogę wrócić do chust.

Pozdrawiam

Jola









piątek, 19 września 2014

Angry Birds

W ramach wyrabiania  zapasu włóczek powstała szydełkowa czapeczka. Bardzo mi się podoba i sama bym sobie ponosiła, ale gdybym pokazała się w tej czapce w pracy, to myślę, że wezwano by pogotowie + panów z kamizelką dla mnie :)


Dziś było krótko i zwięzłowato pozdrawiam 
i dziękuję za komentarze.

Jola





wtorek, 16 września 2014

to ci dopiero niespodzianka - nowa chusta

Nie zaskoczę Was. Jestem chustomaniaczką i właśnie z drutów spadła kolejna chuścinka.
Ta jest dla mojej wiernej fanki Ewci. Mam nadzieję, że to jest, to  
o co Ewci chodziło, bo kolory były ustalane  pisemnie :).
Ja i Ewa znamy się od podstawówki. Był okres, że byłyśmy bardzo bliskimi koleżankami, ale kryzysy też się zdarzały. Gdy każda z nas poszła "swoją drogą" kontakt się urwał. Od paru lat ponownie czasami się spikniemy i obgadamy zaległe tematy. Obecnie mieszkamy na dwóch krańcach Wrocławia. Co zrobić z tą chustą  hmmm wysłać pocztą - głupio, bujać się pół dnia miejskim autobusem w te i nazad - beznadzieja. To może wrzucę do rzeki 
i Ewa sobie wyłowi. Chyba jednak zafunduję sobie wycieczkę wrocławskim MPK, poczytam książkę i po dwustu stronach dojadę do Ewy.


(kliknij w zdjęcie)







Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających mój blog
 i dziękuję za pozostawione komentarze.

Jola 




sobota, 13 września 2014

Las

Najzwyklejszy wypad na grzyby okazał się pięciogodzinnym spacerem po lesie. Teoretycznie powinniśmy być sfrustrowani, bo grzybów jak na lekarstwo, albo i mniej, a jednak nie czuliśmy niezadowolenia...  Było dziwnie, tajemniczo, magicznie...  krajobraz jak z baśniowego filmu. O godzinie siódmej rano, przy temperaturze trzynastu stopni otaczała nas zewsząd mgła. Z drzew kapały kople rosy, totalna cisza i my...
Cóż robić gdy jest świeżo po pełni i grzyby nie miały w planach trafić do naszego koszyka. Uzbrojona w wiklinowy kosz, mały nożyk i telefon, nastawiona na grzybobranie ... zaczęłam robić zdjęcia. Choć kompletnie nie znam się na fotografii, a telefon jak sama nazwa wskazuje służy do telefonowania, cykałam fotki (właśnie telefonem) by choć na jednym zdjęciu utrwalić ten magiczny sobotni poranek. Wiele razy jeździłam na grzyby, ale takiego lasu, w tej odsłonie  jak dziś jeszcze nigdy nie widziałam. Wróciłam szczęśliwa, zmęczona z pajęczynami i rosą we włosach :)


(kliknij w zdjęcie)













Pozdrawiam

Jola




czwartek, 4 września 2014

i znowu chusta :)

Gdy włóczka ma piękne kolory, nie trzeba szaleć ze wzorem. Wystarczą oczka prawe i lewe  + jakiś narzut by powstała zgrabna i prosta całość. 
Uwielbiam włóczki, w których barwy przeplatają się delikatnie. Nie chcąc tego zepsuć i żeby nie przedobrzyć nie kombinuję zbyt wiele. Każda chusta "wychodzi" inaczej.  Każda z nich jest niepowtarzalna. Jeszcze bardziej mnie cieszy gdy widzę zachwyt  właścicielki.
W planach były chusty jednokolorowe wzbogacone wzorkiem ażurowym, ale nie potrafię się oprzeć melanżom. Trzymając motek w dłoni już się zastanawiam jak będzie wyglądać po przerobieniu.

Pierwsza chusta ma wymiary ok. 190x140 cm. Kolory to popiel - fuksja - grafit i odrobina czerni. Powstała dla Bogusi.










Druga chusta to szarość i czerń o wymiarach ok. 190x140 cm










Chusta jest na sprzedaż. 

Jak macie na nią chrapkę, to piszcie     jolca3@wp.pl 

Zapraszam


Sprzedana.
Chustę capnęła również Bogusia





Jak wywołałam wilka z lasu...


Pisałam Wam całkiem niedawno TUTAJ, że mam skłonność do przyciągania dziwnych ludzi i  dziwnych sytuacji.  Nie musiałam długo czekać, bo kolejny wariacik (bardzo sympatyczny) trafił mnie wczoraj.
Jadę sobie standardowo wrocławskim autobusem do domu. Przysiadłam się do młodego chłopaka, a jego wygląd nie zdradzał niczego co by zapowiadało jakąś niespodziankę (oni zawsze tak zwyczajnie wyglądają). Owy chłopak zajmował miejsce przy oknie, a ja z brzegu. 
Po jakimś tam czasie nachylił się do mnie i mówi głosem ciepłym 
i aksamitnym niczym ksiądz z ambony:
- przepraszam panią, ale ja zaraz będę wysiadać
Czym prędzej ruszyłam tyłek i stanęłam obok siedzenia by chłopaka przepuścić odwzajemniając przy tym uroczy uśmiech. Uśmiechną się jeszcze szerzej i mówi:
- spokojnie niech pani siedzi. Ja tylko chciałem przygotować panią, że niedługo będę wysiadać...
Klapłam z powrotem na swoje miejsce i baaardzo się powstrzymywałam, żeby nie rechotać.
Młody człowiek wysiadł po trzech przystankach.
Kolejny wariacik na moim koncie. Rozbawił mnie na resztę dnia.

A robótkowo dzieje się, ale jakoś ostatnio nie miałam głowy do bloga, ani cykania fotek. Jakoś tak samo się...


  Pozdrawiam